Synowie Izraela w Tworogu

KIRKUT

Jedną z materialnych pamiątek po dawnych Żydach zamieszkujących okolice gminy jest stary cmentarz nazywany „kirkutem” położony w malowniczym zakątku pomiędzy Wielowsią a Wojską. Sporo informacji na ten temat znaleźliśmy w książce Andrzeja Zielonki „O pokoleniach dla pokoleń. Historia naszej ziemi” wydanej w 2014 r. przez Gminny Ośrodek Kultury w Wielowsi. Gmina Żydowska w Wielowsi została założona w 1664 r. przez Jonatana Blocha, który przybył tu z Krakowa. W czasach austriackiego panowania wielowiejska osada była ważnym centrum życia żydowskiego na Śląsku (jednym z największych na terenie osiemnastowiecznego Śląska, kiedy co czwarty mieszkaniec Wielowsi był Żydem). – Do dzisiaj w Wielowsi przy ul. Gminnej, tuż obok zlikwidowanej stacji benzynowej znajduje się budynek, w którym mieściła się synagoga – czytamy w książce. Cmentarz żydowski powstał pod koniec XVII w.

Słowo „kirkut” oznacza „dom świata” albo „dom wieczności”. Swoje cmentarze Żydzi budowali poza obszarem zabudowań. – Jako datę założenia cmentarza przyjmuje się rok 1694, w którym zmarła Beracha, żona Jonatana Blocha. Jej macewa była pierwszym nagrobkiem na kirkucie. Dawniej na kirkucie mieścił się dom przedpogrzebowy, a cały cmentarz otoczony był kamiennym murem, który został rozebrany po 1945 r. – informuje autor książki. Pozostałości po murze są widoczne do dzisiaj. Obecnie ok. 600 m. od drogi głównej wciąż znajduje się ok. 250 nagrobków. Najstarsza zachowana macewa pochodzi z 1722 r. i należy do pierwszego żydowskiego mieszkańca Wielowsi – Jonatana Blocha. Co ciekawe, na cmentarzu pochowani są przodkowie św. Edyty Stein, którzy pochodzą właśnie z Wielowsi. Pradziadek Edith Stein – Joseph pochodził z północno-wschodnich Niemiec. Ożenił się z Hanną Cohn i zamieszkał w Wielowsi, która wówczas nosiła nazwę Langendorf.

Poza Żydami z Wielowsi na kirkucie spoczęli Żydzi z okolicznych miejscowości m.in. z Toszka, Pyskowic i Tworoga. Jak zauważa autor książki w południowowschodniej części cmentarza znajduje się wydzielona część dla zmarłych z Tworoga. – Dziś na terenie Wielowsi nie mieszka ani jeden wyznawca wiary judaistycznej. Cmentarz żydowski, otoczony polami stał się teraz miejscem licznych wycieczek – pisze Andrzej Zielonka.

Kirkut wciąż robi wrażenie, działa na wyobraźnię i pobudza ciekawość… W czasach II wojny światowej ludność żydowska pochodząca z Wielowsi została wysłana do obozów koncentracyjnych. Jedynym mieszkańcem pochodzenia żydowskiego, który przeżył Holocaust był Arthur Lange.

Tekst ukazał się w wydaniu z 11 stycznia 2016 r. (Nr 90)

Poniżej cykl artykułów Fryderyka Zgodzaja pod nazwą „Synowie Izraela w Tworogu”. Artykułu ukazały się na łamach „TWG Kuriera” w 2010 r.

Część I
Mało kto o tym wie, iż w przyszłym roku przypada 170 rocznica urodzin wybitnego syna tej ziemi. W Tworogu 30.V.1841 roku urodził się Philipp Bloch, który został żydowskim historykiem i rabinem reformowanym. Kształcił się we wrocławskim seminarium rabinackim. Doktoraty filozofii i historii uzyskał w 1865 roku na Śląskim Uniwersytecie we Wrocławiu. W latach 1868 – 1870 był nauczycielem na żydowskich uczelniach w Monachium. W 1871 roku został rabinem liberalnej „Brotherhood” w Poznaniu, urząd ten sprawował przez ponad 50 lat i właśnie tam zasłynął jako wybitny kaznodzieja. Między innymi był członkiem „Związku Wolnych Rabinów Niemiec”. Był także jednym z założycieli w 1903 roku Towarzystwa Promocji Nauki Judaizmu”. W 1905 roku brał czynny udział w powstawaniu „Całkowitego Archiwum Niemieckich Żydów w Berlinie”. Ostatnie lata życia spędzili w Berlinie, zmarł w 1923 roku. W swoich pracach naukowych zajmował się głównie religią, kabałą, filozofią i historią. Bloch to nie jedyny Tworożanin pochodzenia żydowskiego. W historii rozwoju Tworoga, duży wkład mają również inni przedstawiciele wyznania mojżeszowego.

W roku 1720 w obrębie parafii Tworóg zamieszkiwało 1356 katolików i 19 innowierców. W 1845 r. Tworóg liczył sobie 749 katolików, 13 protestantów i 39 żydów, w 1855 r. 697 katolików, 27 protestantów i 89 żydów, natomiast w 1927 roku było 3934 katolików, 126 protestantów i 62 żydów. Pierwsi żydzi, podobnie jak na całym Śląsku, do Tworoga przybyli z Moraw. Jedna z wcześniejszych wzmianek znajduje się w „Księdze chrztów parafii Tworóg”. Jest tam zapisane : „Dn. 8.VI.1753r. została ochrzczona w Tworogu 19-letnia żydówka. Na imię dano jej Maria Teresa. Chrzest ten zgromadził liczną szlachtę z okolicy.” Chrztu udzielił ks. Jan Berger proboszcz z Toszka, który pochodził z Tworoga i był tu proboszczem w latach 1740-1746. Inny zapis zanotował ks. Edward Frank, proboszcz w latach 1851-1862. „Stary krzyż na cmentarzu groził obaleniem, zwrócono się o pomoc do patrona kościoła o wydanie drzewa, w tym czasie właścicielem Tworoga był ks. Adolf zu Hohenlohe-Ingelfingen, wyznania ewangelickiego. Prośba została oddalona, no cóż, biedny książę miał w tym czasie tylko 21.250 hektarów drzewostanu. Wtedy dziedzic Brynka, Żyd Bernhard Rosenthal z własnej woli nakazał wyszukać odpowiedni zdrowy pień i podarował go kościołowi na nowy krzyż cmentarny.” Natomiast ks. Ignacy Wesseli pisze, że młyn na Zielonym jako budowla istniał już w 1757 r. W międzyczasie miał kilku właścicieli. Przed pierwszą wojną światową był w posiadaniu spółki dwóch Żydów, Samuel Kugel & Mesinger.

Wojska napoleońskie wracając po klęsce pod Moskwą przyniosły na nasz teren zarazę cholery. Uważano w tym czasie, że jedynym skutecznym środkiem przeciw tej chorobie jest picie na umór alkoholu. Są wzmianki o Żydach nie wymienionych z nazwiska, którzy wyszli naprzeciw takiemu twierdzeniu, skutecznie upijając miejscową ludność. Przyniosło to wiele nieszczęść. Ludzie na Górnym Śląsku tak nadużywali alkoholu, że utracili świadomość godności ludzkiej. Są zapisy w księgach zgonów parafii Tworóg o ludziach zmarłych w stanie upojenia z Tarnowskich Gór, Kotów, Nowej Wsi i Hanuska.

W budynku GOK, w pomieszczeniach dzisiejszej biblioteki, była gospoda, którą posiadał Żyd o nazwisku Mandel Ansbach, później Aaron Freund, który ożenił się z Julią z d. Ansbach. W poprzednim stuleciu, do końca wojny, gospoda należała do rodziny Hoppe. Obok Ansbacha mieszkał kupiec handlujący drzewem i węglem – Żyd Moritz Imbach, później Golomb, jeszcze później Gemballa vel Gerwald. Istnieją zapisy z XIXw., które to miejsce nazywają „wangielnią”. Tam, gdzie dzisiaj mieści się Bank Spółdzielczy, gospodę prowadził Żyd Lazarius Gerstel, póżniej jego zięć Żyd Leo Traugott, który ożenił się z Friederiką z d. Gerstel, później Iwanowski vel Imhoff. Obok, w dzisiejszym ogródku, sklep prowadził Żyd Louis Cohn, ciekawe czy dr J.Cohn Przewodniczący Związku Rabinów na Górnym Śląsku z Katowic i sędzia Pańskiego Urzędu Sądowego K.Cohn z Tworoga byli jego krewnymi. Naprzeciw kościoła miał parcelę kupiec Żyd Marcus Kallmann, teraz w tym miejscu stoi pięć domów, starsi ludzie pamiętają gospodę Karlowski – Schinke, która niewątpliwie stała już wcześniej. Był też karczmarz – młynarz Żyd Hermann Loewenstamm, którego zięć również Żyd Abraham Schaefer wybudował w 1898 roku gospodę, która
później nosiła nazwę „Hotel Schwarzer Adler” po wojnie „Gospoda Leśna” obecnie znowu „Adler”.

Fryderyk Zgodzaj

Tekst ukazał się w wydaniu z 12 kwietnia 2010 (Nr 26)

Część II

Tworogowskie księgi metrykalne notują takie znane i zacne rodziny żydowskie jak: Salo i Izaak Goldstein, Siegfried Kuratkowski, Adolph i Ludwig i Jonar Reich, Izaak i Paulina Ring z domu Kamm, Dorothea Loebmann z domu Kamm, Salo Kamm, Leyser i Jettel Fransluteur, Abraham Breslauer, Rosalia i Elkan i Dorel Schein, Moritz i Oskar Karliner, Seogold Hamburger, Rosalie i Minna Loewy z domu Gerstel, Jacob Gerstel oraz Marcus Ansbach syn Mandela, który jest wymieniony jako kupiec będący w posiadaniu dużego domu (Grosshausbesitzer) i wielu mniejszych (Mehrhaeusler). Marcus Ansbach to postać na dzień dzisiejszy kontrowersyjna. Był kupcem, posiadał duży dom, współpracował z kościołem katolickim. Dom stał przy obecnej ul. Górnej obok kiosku Ruch. Starsi ludzie pamiętali, że w jego domu, który był zarazem Bethausem (hebr. bejt ha – midrasz, rodzaj żydowskiej kaplicy) odbywały się modły. Budowla była duża, drewniana z bardzo szpiczastym dachem sięgającym ziemi. Każdy religijny Żyd miał obowiązek przynajmniej trzy razy w ciągu dnia zwrócić się do Boga w modlitwie. Mógł to zrobić sam, lub w grupie współwyznawców, w takim wypadku w modlitwie musiał uczestniczyć minjan – quorum dziesięciu Żydów płci męskiej powyżej trzynastego roku życia (wiek uprawniający do odprawiania wszelkich nabożeństw publicznych i do czytania sefer Tora, czyli Pięcioksięgu Starego Testamentu). Uzyskanie tych praw wiązało się z uroczystością Bar mictwa (syn przykazania) – po ukończeniu trzynastu lat i jednego dnia życia, chłopca uważano za pełnoletniego pod względem religijnym. Od tej chwili spoczywał na nim obowiązek przestrzegania przykazań. O ile przyjęto wiek trzynastu lat za próg dojrzewania, o tyle prawdziwym kryterium dorosłości było wyrośnięcie co najmniej dwóch włosów łonowych. Modlitwy mogły się odbywać w domu lub w bożnicy. Żydowska modlitwa codzienna składała się trzech porządków: porannego, zwanego szachrit (świt) ustanowionego przez Abrahama – modlono się wtedy na czczo, przedwieczornego – mincha (ofiara) przypisanego Izaakowi – modlitwa odbywała się podczas pracy i wieczornego – maariw (sprowadzanie wieczoru), którego ustanowienie przypisane było patriarsze Jakubowi. Marcus Ansbach był właścicielem wielu nieruchomości, nie wiadomo jednak czy był współwłaścicielem lub miał udział w młynie na Zielonym, czy tylko sprowadził tam maszyny jako kupiec. Wiadomo, że posiadały one napis „Ansbach. Jego nazwisko jest również kilka razy wymieniane w „Parafialnej Księdze Fundacji”, po raz pierwszy 10.07.1873r.

Marcus Ansbach zmarł 29.09.1894r. w wieku 51 lat i został pochowany w Wielowsi. Nagrobek Marcusa Ansbacha po żydowsku – macewa, zachował się do dzisiaj w nienaruszonym stanie. Ponieważ był człowiekiem zamożnym, macewę miał wykonaną dwoma rodzajami inskrypcji. Większość macew wykonano z piaskowca, które ząb czasu naruszył
i ulegają powolnemu rozkładowi. Na kilku nagrobkach są napisy od frontu po hebrajsku, a z tyłu po niemiecku. Napisy w języku niemieckim informują nas o pochodzeniu zmarłego. Żydowski cmentarz (kirkut) w Wielowsi zachował się do dzisiaj, jest w dobrym stanie dzięki p. Grzegorzowi Kamińskiemu, nauczycielowi historii w Szkole Podstawowej w Wielowsi. Jest oddalony od wsi około 1km. Chowani byli na nim także Żydzi z okolicznych miejscowości. Jedna czwarta kirkutu od strony południowo – wschodniej była wydzielona dla wyznawców z Tworoga. Do kirkutu prowadziły dwie drogi, jedna wchodząca, którą przynoszono od strony synagogi nieboszczyka. Po pochówku wychodzono drugą, żeby zgodnie z przesądem, nie pociągnąć za sobą ducha zmarłego i ochronić się przed nieszczęściem.

Fryderyk Zgodzaj

Tekst ukazał się w wydaniu z 10 maja 2010 r. (Nr 27)

Część III

Na początku lat 30-tych XX w. na cmentarzu żydowskim w Wielowsi zaczęto stawiać macewy z granitu, marmuru itp. Właśnie te najcenniejsze nagrobki zniknęły, zostały rozkradzione, robiono z nich parapety, schody, chodniki lub topiono je w zaprawie cementowej w fundamentach pod domami. Na szczęście starsze macewy były wykonane z mniej cennego kruszcu i zachowały się do dziś. Z punktu widzenia historii, najważniejszą ocalałą macewą jest nagrobek Jonatana Blocha, pierwszego żydowskiego mieszkańca Wielowsi, który urodził się ok. 1664r. prawdopodobnie w Krakowie. Jonatan Bloch był założycielem wielowiejskiego kirkutu (cmentarza). Kiedy zmarła jego żona Beracha, obowiązkiem męża było pochowanie jej ciała na mozaistycznym cmentarzu, takiego jednak w okolicy nie było. Pobożny Żyd postanowił zadbać, by taki cmentarz w Wielowsi powstał. Macewa Berachy nie zachowała się do dzisiaj, rodzi się więc pytanie czy Blochowi udało się na czas założyć cmentarz i postawić macewę małżonce…? Zdaniem kabalistów (tradycjonalistów mistycznych), położenie kamienia nagrobnego miało pomagać duszy nieboszczyka w osiągnięciu spokoju. Wracając do wspomnianego nagrobka założyciela cmentarza, na jego macewie widnieje następująca inskrypcja: „ I i stało się w środę 5 ijar 5482 (tj. 22 kwietnia 1722r) według małego rachunku, w dzień gdy podniesione wielkie światła (I) biada więc nam bo spadła korona, jakże ustało wesele i radość w smutek się obróciła! Oto ten pan wspaniały i sędziwy nasz nauczyciel pan Jonatan (Bloch) odszedł do wieczności w dobrej starości. Stary zasiadł w Jesziwie, w której wyświęca się rabinów; założył synagogę dla modlitwy i ufundował cmentarz. I w nieskazitelności niech dusza jego związana będzie w węzełku życia.” Na kirkucie posadzono 4 dęby, które w tej chwili są uznane za pomniki przyrody. Dęby otrzymały imiona: na cześć założyciela – Jonatan, jego żony – Beracha, Króla Dawida i Króla Salomona. Cały kirkut ogrodzono murem z kamienia wapiennego, którego jest pod dostatkiem w rejonie Wielowsi. Przy wejściu po lewej stronie stał nieduży dom przedpogrzebowy, w którym odprawiano modły związane z pochówkiem.

Na terenie kirkutu zachowało się do dziś ok. 250 macew. Jedna z ciekawszych macew posiada otwór na wzór Ściany Płaczu (Kotel ha – Maarawi). Dla przypomnienia, Ściana Płaczu to zachodni, zachowany fragment z dobudowanej Drugiej Świątyni w Jerozolimie. Wybudowanej przez Heroda Wielkiego, a zburzonej w 70 roku naszej ery. Pewien średniowieczny kabalista oznajmił, że widział tam Szechinę (Bożą Opatrzność) w przebraniu łkającej kobiety. W żydowskim przekonaniu Szechina nigdy nie opuszcza Ściany Płaczu, a to na podstawie wersetu
z Pieśni nad Pieśniami (2,9): „A oto stoi już za naszą ścianą”. Na wzór Ściany Płaczu wydrążono w wielowiejskiej macewie otwór szeroki na 4 palce i głęboki do drugiego zgięcia palców. Dzięki temu na Kirkucie w Wielowsi można było modlić się tak, jak czynią to Żydzi w Jerozolimie. Historia Gminy żydowskiej w Wielowsi do dzisiaj nie jest wyjaśniona. W XVII w. postawiono drewniany dom modlitw. Pierwszy zapis pochodzi z 1763 roku, Salomon Bloch z Londynu przysłał list do Hirscha Blocha z Wielowsi. Z listu wynika, że budowa masywnej synagogi zostanie rozpoczęta w 1763 r. i będzie sponsorowana przez Żydów, którzy wyemigrowali za granicę. W roku 1771 synagoga została ukończona i oddana do użytku. Wynikało by
z tego, że była najstarszą w naszym regionie. Jednym z jej fundatorów był wspomniany Jonatan Bloch. W 1929 r. Wielowieś posiadała 49 przedstawicieli wyznania mojżeszowego i własnego kantora. O synagodze wielowiejskiej w latach trzydziestych mówiło się, jako o najbardziej okazałej bożnicy na wschodnich rubieżach ówczesnych Niemiec.

Fryderyk Zgodzaj

Tekst ukazał się w wydaniu z 14 czerwca 2010 r. (Nr 28).

Część IV

W pamięci najstarszych mieszkańców Tworoga zachowała się informacja, iż tutejsi Żydzi uczęszczali na swoje cotygodniowe nabożeństwa do Wielowsi. Bardziej zamożniejsi Żydzi podróżowali bryczkami na nabożeństwo, z kolei biedniejsi szli pieszo. Pewien straszy pan przytoczył historię z pechowej nocy 9/10.XI.1938r. (Kristallnacht – Noc Kryształowa – pogrom Żydów w nazistowskich Niemczech z 9/10.XI.1938r.). Przejeżdżając przez Wielowieś, postanowił zatrzymać się w gospodzie, aby się posilić. W pewnym momencie wpadł z hukiem do gospody umundurowany mieszkaniec Wielowsi i zakomunikował donośnym głosem „Es geht los !”. Po chwili zaczęła palić się synagoga, która wcześniej została już zdemolowana. Wtedy przyszedł Pan Bialek, trzymając dokumenty w ręku, które świadczyły o kupnie synagogi i jego prawie do własności. Zagroził SS-Mann’om, że jeżeli ogień nie zostanie natychmiast ugaszony, to odda sprawę do sądu. Pan Bialek musiał mieć nie lada odwagę, żeby w tych czasach kupić żydowski dom modlitw oraz dodatkowo udostępniać go na nabożeństwa Żydowskie. Zarządzenie właściciela synagogi zostało wykonane. Ogień ugaszono, a synagoga nie uległa większemu zniszczeniu, jednakże została zamknięta dla dalszego praktykowania nabożeństw. Z kolei Bialkowi kazano usunąć wieżę i wszelkie insygnia judaizmu. Mimo tego wysłano do Berlina meldunek, iż synagoga została zniszczona.
W niedługim czasie przed „Nocą kryształową”, w nocy zebrali się wszyscy tworogowscy Żydzi i zdecydowali, że dalsza egzystencja na tej szerokości geograficznej jest zbyt ryzykowna. Postanowili wyjechać w świat, co niniejszym wszyscy uczynili w ciągu jednej nocy. Jednak w pamięci starszych mieszkańców Tworoga, zachowały się przedwojenne nazwiska społeczności żydowskiej. Synowie Izraela gromadzili się w Tworogu w miejscach, które do dziś stanowią centrum spotkań mieszkańców. Szczególnie upodobali sobie miejsce przy kościele na Prinz – Hohenlohe – Platz (obecnie Plac Wolności), który był i jest do dzisiaj centrum miejscowości. Drugim skupiskiem było miejsce wokół dworca kolejowego. Większość Żydów tworogowskich zajmowała się handlem. Wyjątkiem był Salo Stein, który był roznosicielem paczek. W społeczności żydowskiej Tworoga można przytoczyć kilka nazwisk: Josef Seemann, Weissfelner, Rosenstrauch, Hartmann, Unger. Natomiast jednym z najbogatszych z nich był – Siegfried Heymann, który posiadał dwa domy, jeden na Placu Wolności, a drugi wybudowany później na ul. Jankowskiego, w którym odbywały się modły. Jedną z izb owego domu przeznaczono na Bethaus – (dom modlitw). Heymann wybudował również młyn za torami kolejowymi, gdzie obecnie znajduje się mieszalnia pasz przy ul. Młyńskiej. Można przytoczyć również historię miejscowego aptekarza Gerharda Kaintoch, który ożenił się ponownie z pół żydówką, pochodzącą ze słynnej na Śląsku żydowskiej rodziny Cohn. Z tej racji miał kłopoty podczas panowania realnego nazizmu. Przed jego apteką postawiono SA-Mann’a, który informował mieszkańców, że przekraczając próg wchodzą do Żyda. Jednakże kiedy wybuchła już II wojna światowa, nikomu nie przeszkadzało aby wziąć syna aptekarza do wojska, pomimo żydowskich korzeni jego macochy. Co więcej aptekarz otrzymał, z racji wykonywanego zawodu i hierarchi społecznej, stopień wojskowy kapitana rezerwy. Natomiast ks. Karl Gottfriet zu Hohenlohe – Ingelfingen, który był dziedzicem Tworoga, otrzymał zaledwie stopień porucznika. W trakcie II wojny światowej Christian Kaintoch był pierwszym poległym z Towroga. Zginął 6.IX.1939 r. w rejonie Woźnik Śląskich. Jednym z najbardziej zapamiętanych nazwisk owych czasów był Ferdinand Sittenfeld, który zajmował się między innymi handlem benzyną. Mieszkał na rogu ulicy Zamkowej i ul. Grunwaldzkiej, która obecnie znajduje się pomiędzy dwoma kaplicami: Chrystusa Ukrzyżowanego i Św. Jana Nepomucena. Przed wojną ulica nosiła nazwę Kapellenstrasse – w j. polskim ul. Kapliczna lub ul. Między kaplicami. Nie wiedzieć dlaczego, kto i po co zmienił nazwę na ul. Grunwaldzką. Moim zdaniem powinna zachować swoją historyczną nazwę. O istnieniu kaplic wspomina się już w 1795r. Ostatni przedstawiciel wyznania mojżeszowego w Tworogu, zmarł w dniu 10.02.1987r.

Fryderyk Zgodzaj

Tekst ukazał się w wydaniu z 12 lipca 2010 (Nr 29)