Rowerem do lasu, na festyn – lato w Mikołesce

Mikołeska to mała miejscowość otoczona lasami, z niewielką liczbą stałych mieszkańców. I właśnie dlatego jej coroczny festyn ma klimat, którego próżno szukać gdzie indziej. 4 lipca odbyła się już 15. edycja Festynu Rodzinnego organizowanego przez Radę Sołecką i znów dowiodła, że miejsce tworzy charakter imprezy.

Na festyn można dotrzeć samochodem, ale po co? Większość uczestników przyjechała rowerem bo Mikołeska leży w lesie i byłoby prawdziwą stratą nie poczuć tego po drodze. Rowerów na miejscu było wielokrotnie więcej niż samochodów. Nikt tego nie planował jako ekologicznego manifestu, tu po prostu tak się przyjeżdża.

Program festynu był bogaty i dopasowany do miejsca. Pomysłem z ostatniej chwili, jak przyznaje sama sołtyska Irena Piecuch, był bieg przełajowy i nordic walking o Puchar Przechodni Sołtysa. Trasa pięciu kilometrów biegła lasami wokół Mikołeski i zgromadziła sporą grupę entuzjastów. Na mecie czekała na nich pani sołtys osobiście z wodą mineralną i zaproszeniem do strefy gastronomicznej. Jak na pomysł z ostatniej chwili, to Pani sołtys ma dobry refleks.

Czesław Tyrol przygotował coś, czego na festynach nie ma się zwyczaju oglądać; autentyczny pokaz wypalania węgla drzewnego i wytopu żelaza z rudy darniowej, od której zresztą zaczęła się historia większości miejscowości w gminie. Do pokazu dołączyła opowieść o przyrodzie, lokalnych zwierzętach i ich związku z nazwami okolicznych miejscowości, a nieco później spontaniczny konkurs dla dzieci ze znajomości lokalnej fauny i geografii. Dzieci odpowiadały zaskakująco dobrze, las najwyraźniej uczy.

Stronę muzyczną zapewniła orkiestra OSP Boruszowice-Hanusek z letnim repertuarem, Leszek Pniok z saksofonem, wywołujący spontaniczne oklaski i taniec wśród publiczności oraz Mateusz Pilarczyk-Gancarczyk z hitami lat 80. Wieczór zamknął DJ Ricardo.

Druhowie z OSP Boruszowice-Hanusek wjechali na teren festynu z fasonem i zadbali o najmłodszych: zabawa sikawką i możliwość zwiedzenia wozu strażackiego to atrakcje, przy których dzieci zatrzymują się najdłużej. Policja przybyła ze Sznupokiem, przy czym zdjęcia z maskotką robił funkcjonariusz, ale w odróżnieniu od zdjęć z fotoradaru – bezpłatnie.

Festyn sfinansowano z funduszu sołeckiego przy wsparciu GOK Tworóg. Kilka dni wcześniej na profilu FB sołectwa pojawił się apel o pomoc w przygotowaniach i mieszkańcy odpowiedzieli. Całość sprawnie prowadzili sołtyska Irena Piecuch i przewodniczący Rady Sołeckiej Jacek Kośmider, obecni wszędzie, od pierwszego do ostatniego gościa. Piętnaście festynów to piętnaście lat takiej właśnie obecności.