Śladami historii Tworoga – relacja ze spaceru z Michałem Dramskim

W sobotnie południe, 20 czerwca, sprzed budynku GOK-u wyruszyła niezwykła wyprawa. Nie po lesie, nie po szlaku turystycznym, ale po ulicach Tworoga – tych samych, którymi chodzimy na co dzień. Przewodnikiem był Michał Dramski, autor stałego cyklu „Historia” w TWG Kurierze, człowiek, który wie o Tworogu rzeczy, jakich nie znajdziemy w żadnym podręczniku.

Chętnych nie brakowało – na spacer przybyły nie tylko osoby z gminy, ale nawet goście z Bytomia. Mimo upalnej pogody nikt nie narzekał. Bo jak narzekać, skoro co kilkanaście metrów otwierały się kolejne drzwi do przeszłości?

Punktem wyjścia był sam GOK – budynek, który przez niemal 80 lat był karczmą. Pan Michał opowiedział o jej kolejnych właścicielach, poczynając od żydowskiego kupca Mendla Ansbacha, który wybudował tu gospodę w 1868 roku. Przy okazji padła historia o powiązaniach miejsca z tragicznymi wydarzeniami politycznymi lat 30. XX wieku i o tym, że sala widowiskowa GOK-u to pamiątka po Georgu Hoppe, który dobudował ją w latach 20. ubiegłego stulecia. I że wybudowała ją firma Marschollka – do której uczestnicy spaceru dotarli chwilę później, stając przed budynkiem przy dawnej Schlossstraße 4.

Dalej była poczta – a wraz z nią historia pierwszego w Tworogu ekspedytora pocztowego, Dawida Kamma, który urzędował tu jeszcze przed powstaniem stałego gmachu. I historia stacji paliw z jednym dystrybutorem, którą pamiętają starsi mieszkańcy. I „Onkel Leo”, który zmarł w tym samym Schwarzwaldzie co słynny piłkarz Górnika Zabrze Ernest Pohl.

Kolejne przystanki otwierały nowe rozdziały. Przy nieckach po stawie hutniczym – opowieść o wielkopiecowej hucie żelaza, która działała w Tworogu w latach 1840-1872. Tu padły szczegóły godne powieści: maszyna parowa sprowadzana drogą morską z fabryki w Aachen, mechanicy z Belgii składający urządzenie przez pół roku, kowal Franz Schygulla uczący się nowego zawodu, pierwsze uruchomienie pieca w mroźnym styczniu 1841 roku. Historia, która rozgrywała się dosłownie za ośrodkiem zdrowia, w miejscu, obok którego przechodzimy nie wiedząc nic.

Na moście nad Stołą – opowieść o młynie, który istniał w tym miejscu już przed 1753 rokiem, o dynastiach młynarzy, o procesie sądowym wytoczonym przez dwór miejscowemu właścicielowi młyna za korzystanie z wody w złym momencie.

Przed Apteką Mariańską uczestnicy dowiedzieli się o aptekarzu Gerardzie Kaintochu – człowieku, którego szykany hitlerowskie nie ominęły mimo wojennej służby jego syna, a który po wojnie wyemigrował do Schwarzwaldu i zmarł tam – podobno z tęsknoty za Tworogiem.

Przy pałacu – historia poselstwa tureckiego, które nocowało w Tworogu w 1763 roku, opowieść o „Białej Damie” i podejrzanych zgonach z lat 1829-1830, których pełne wyjaśnienie do dziś pozostaje zagadką. I historia żelaznych kolumn pałacowego balkonu, które być może są ostatnim wytopem jednej z tworoskich hut.

Plac Wolności, kościół, cmentarz, dawne karczmy i kamienice – historia każdego budynku to historia co najmniej kilku rodzin, kilku pokoleń, kilku epok. Pan Michał prowadził uczestników przez te warstwy z precyzją i swadą, przywołując konkretne daty, nazwiska i anegdoty, które sprawiały, że martwe fakty stawały się żywymi opowieściami.

Czasu i sił na więcej zabrakło, ale i tak nikt nie wyszedł z pustymi rękami. Na uczestników czekał bowiem po powrocie poczęstunek przygotowany przez GOK Tworóg – za jego organizację podziękowania należą się wójtowi gminy Tworóg Eugeniuszowi Gwóźdź, który sfinansował grill, pracownicy urzędu Soni Rekus oraz dyrektor GOK Joannie Leksy wraz z zespołem.

To nie były wszystkie obiekty warte pokazania i omówienia. Kolejna odsłona spaceru z Michałem Dramskim już wkrótce – termin podamy na twg-kurier.pl