Zapraszamy do lektury drugiej części Mikołajowej historii autorstwa Pana Bernarda Opary.
W podrozdziale zatytułowanym „Wolni zagrodnicy” (mający swoją zagrodę) kronikarz wymienia następujących mieszkańców Mikołuszki, podlegających czynszowi:
Caspar Jaxa
Kuba SzoltysikWoitek Fox,oraz:
Franz Hyppa – węglarz
Joseph Piecuch – węglarz
Grześ Macioszek – węglarz
Benedikt Ziaja – węglarz
Simon Szymik – szyndzielorz, dekarz
Siedmiu z wymienionych zagrodników płaciło po 6 srebrnych groszy, a jeden komornik płacił 2 srebrne grosze.
Wysokość daniny z Mikołuszki wyniosła 44 srebrne grosze czeskie, co dawało w sumie 2 floreny i 4 srebrne grosze.
Po śmierci hrabiego Filipa de Colonna w 1807 roku majorat tworogowski odkupił hrabia de Gasthaimb, a w 1819 roku nowym właścicielem zadłużonego majoratu został potentat przemysłowy, hrabia de Renard.
Jedynym widocznym śladem, jaki pozostawił po sobie hrabia Renard w majoracie, była bita droga od Tarnowskich Gór do Kieleczki przez Tworóg, którą przewożono rudę żelaza z okolic Tarnowskich Gór i węgiel kamienny z okolic Bytomia do hut żelaza w dorzeczu Małej Panwi.

W roku 1824 majorat tworogowski odkupuje książę Adolf von Hohenlohe de Ingelfingen z Koszęcina. Był on na krótko premierem rządu pruskiego przed Bismarckiem. Jednakże pamięć po sobie zostawił miejscowej ludności, budując bitą i prostą jak „biczem strzelił” drogę z Bruśka przez Koszęckie Lasy aż do placu przy kościele w Tworogu.
Przez 120 lat majorat tworogowski należał do rodziny Hohenlohe de Ingelfingen, do którego od czasów hrabiów, tu zwanych grofami, de Colonna i de Verdugo należała również Mikołuszka.
Ostatnim właścicielem dóbr koszęcińskich i tworogowskich był książę Karol Gottfried von Hohenlohe de Ingelfingen (1879–1960). Książę był kawalerem, dlatego pewnie lubił miejscowe dzieci, nie mając własnych.
Można w tym miejscu przytoczyć odnotowane dwa przypadki, kiedy obdarowywał dzieci świątecznymi piernikami i „bombonami” (cukierkami).Z okazji dnia św. Mikołaja książę Gottfried przebierał się za św. Mikołaja i obdarowywał dzieci z Mikołuszki i sąsiedniego Osieka (ówcześnie przysiółka Nowywsi) piernikami różnego rodzaju i kształtów, jakie przed Weinachten piekła na święta Bożego Narodzenia zamkowa kucharka. Były to pachnące i aromatyczne serduszka, choinki, księżyce i aniołki, o czym do dnia dzisiejszego wspominają potomkowie ówcześnie obdarowanych dzieci. Również w swojej książce zatytułowanej „Dwa rogi” Fryderyk Zgodzaj przytacza przykład dobroczynności, jaki był dziełem księcia Gottfrieda. Miało to miejsce na placu przed kościołem w Tworogu, w czasie obchodów wielkanocnego święta Mai-baumu (majowego drzewka), odpowiednika śląskiego „goika”. Książę obdarowywał „bombonami” wspinające się po wysokim maszcie dzieci, niezależnie od wyników wspinaczki na umajony wiankiem szczyt masztu.
Podobnie obdarowywane słodyczami były śląskie dzieci, które chodząc po domach, śpiewały i składały gospodarzom zielonoświątkowe życzenia:
Do tego domu wstympujymy,
zdrowio, szczyńścio winszujymy.
Nasz goik zielony, piyknie przystrojony.
Na naszym goiku malowane jajka,
co je maluwała łopolsko karczmarka.
tekst: Bernard Opara