Marchewkowe pole…

Jak w piosence „Marchewkowe pole” i w tym przypadku wszystko może się zdarzyć… W Boruszowicach, w gospodarstwie Piotra Zientka, marchewkowe pole zostało stratowane i wyjedzone. Marchewkami częstowały się dziki, najwyraźniej bardzo głodne…

Gospodarz z Boruszowic nie tylko stracił warzywa, uszkodzona została również infrastruktura do nawadniania gruntów. Czy może liczyć na odszkodowanie? Jak wyjaśniają urzędnicy z Urzędu Gminy w Tworogu, kwestię regulują przepisu ustawy o prawie łowieckim. Zgodnie z zapisami ustawy, za szkody wyrządzone w uprawach i płodach rolnych przez dziki, łosie, jelenie, daniele i sarny zobowiązanym do wynagrodzenia strat jest dzierżawca lub zarządca obwodu łowieckiego. Jednak, co bardzo ważne, działka Pana Piotra znajduje się na terenie zabudowanym, a na takim nie jest prowadzona gospodarka łowiecka. Na obszarach niewchodzących w skład obwodów łowieckich odszkodowania wypłaca zarząd województwa ze środków budżetu państwa. Do kogo więc powinien udać się gospodarz po odszkodowanie? W tym przypadku właściwą instancją jest Wojewoda. Odpowiedzialność za wszystkie szkody łowieckie ponosi bowiem Skarb Państwa, w którego zastępstwie działa właściwy terytorialnie Wojewoda. Trudno natomiast cokolwiek powiedzieć na temat wysokości odszkodowania. Jest ono bowiem indywidualnie szacowane na podstawie oględzin. Procedura szacowania szkód i wypłaty odszkodowań spowodowanych w uprawach i płodach rolnych przez zwierzęta łowne na obszarach niewchodzących w skład obwodów łowieckich jest dokładnie opisana w Biuletynie Informacji Publicznej Urzędu Marszałkowskiego Województwa śląskiego. Na stronie internetowej są podane wymagane dokumenty, dane adresowe, telefon kontaktowy oraz do pobrania wniosek o odszkodowanie.

Po wskazówkach urzędników, Pan Piotr złożył odpowiedni wniosek w Urzędzie Marszałkowskim. Czeka na odpowiedź.